Sporty zimowe możemy nie tylko oglądać w telewizji, ale też samemu uprawiać. W zależności od chęci, pieniędzy i możliwości mamy do wyboru wiele dyscyplin. Jedne są łatwiejsze w nauce, inne - trudniejsze. Wszystkie dają jednak frajdę, poprawiają kondycję, hartują nas i wzmacniają organizm, układ kostny, poprawiają krążenie.
Najprostszą wersją zimowego szaleństwa są sanki. To propozycja głównie dla młodszych, chyba że mamy w okolicy tor saneczkowy. Wtedy sami możemy usiąść na sanki. Tyle że wtedy będą to specjalnego rodzaju sanki.
Nieco trudniejsze są łyżwy. Zaletą tej dyscypliny jest dostępność infrastruktury. Dzisiaj w każdym mieście wojewódzkim funkcjonują w okresie zimowym profesjonalne lodowiska sztuczne i naturalne. Zawsze też możemy poślizgać się na pobliskiej rzece, stawie czy jeziorze. Wcześniej jednak sprawdźmy grubość lodu. O tragedię nietrudno.
Gdy znajdziemy już odpowiednie miejsce, kupmy łyżwy figurowe. Możemy je też wynająć na miejscu. Jeśli kręci nas rywalizacja, zagrajmy w hokeja. W tym przypadku będą nam potrzebne innego typu łyżwy - łyżwy hokejowe.
Stosunkowo najtrudniej jest jeździć na nartach. Sam sprzęt nie wystarczy. Potrzebna jest infrastruktura albo sprzyjająca pogoda. Wtedy przypinamy na nogi narty biegowe (w środowisku sportowców mówi się na nie "biegówki") albo zwykłe narty, wkładamy buty narciarskie, sprawdzamy wiązania , nasuwamy gogle i wybieramy trasy narciarskie.
Bardziej odważnym i sprawnym ruchowo polecamy snowboard albo carving. Żeby uprawiać te dyscypliny, wystarczy używany sprzęt, np. tanie narty.